Warhammer 40k
Age of Sigmar
Star Wars Legion
A Song of Ice and Fire
Bogowie Wojny: Lee
Anno Domini 1666
Bolt Action
Team Yankee
Flames of War
Warhammer 40k
Age of Sigmar
Star Wars Legion
A Song of Ice and Fire
Bogowie Wojny: Lee
Anno Domini 1666
Bolt Action
Team Yankee
Flames of War
Waluta
Kampania Bolt Action- Wrzesień 39 0
Scenariusz dla strony Polskiej był bardzo prosty - zniszczyć jak największa liczbę Niemieckich jednostek.

Kolumny Niemieckich żołnierzy oraz różnego rodzaju pojazdów parły na przód - ich dowódcy prześcigali się w tym kto pierwszy dotrze w rejon walk. Tak bardzo się spieszyli, że nie zauważali jednej bardzo ważnej rzeczy...a mianowicie, że ich siły rozciągnęły się na wiele kilometrów ukazując miękkie podbrzusze, które wręcz zachęcało do zadania ciosu.
Niemcy byli pewni, że w okolicy nie ma żadnych większych oddziałów Wojska Polskiego, które mogły by im w jakikolwiek sposób zaszkodzić w dalszym pochodzie na przód, dlatego też ich skrzydła były praktycznie nie bronione.



Sytuację natychmiast wykorzystali Polscy dowódcy, którzy przyglądali się od jakiegoś czasu sytuacji jaka rozwijała się na danym odcinku frontu. Jednostki były gotowe, wystarczyło wybrać porę i miejsce do ataku. Po krótkiej naradzie podjęto decyzję - rozkaz brzmiał: ATAK !
Wioska, która wybrano jako miejsce do ataku pozwalała z jednej strony na skryte podejście dużego oddziału wojska lasem praktycznie pod same zabudowania.
Niemcy nie spodziewali się ataku. Wiele pojazdów tkwiło w kilometrowych korkach. Żołnierze kończyli poranną toaletę. W tle słychać było pianie koguta...NAGLE !!! z jednego skraju lasu dobiegł wielki huk. Niemcy próbowali dojrzeć co się dzieje, niestety słońce, które dopiero co wychylało się zza drzew skutecznie to utrudniało kłując po oczach....kiedy oczy przyzwyczaiły się do tak mocnego światła było już za późno...żołnierze biegali w nieładzie w każdym możliwym kierunku, załogi czołgów pośpiesznie zamykały włazy, dowódcy krzyczeli z całych sił próbując zebrać swoich ludzi.

 
Z lasu wylała się masa Polskich żołnierzy, na przód od razu wychyliła się nie bacząc na obecność wroga-kawaleria. Z potężnym hukiem setek kopyt runęli jak jeden mąż w stronę wsi. TO UŁANI ! W tym momencie słychać było tylko ich... gromkie HURAAA ! Okrzyk wydobywający się z setek gardeł potęgował skutecznie panikę Niemców. Wspierani przez TKS-a parli na przód.



Tuż za Ułanami podążały oddziały przeciwpancerne, piechota oraz 7TP.
Kierowca Polskiego czołgu jechał na najwyższych obrotach lawirując pomiędzy konarami drzew.
7TP niczym drapieżny ptak od razu rzucił się na wypatrzony Niemiecki czołg PzKpfw III strzelając do niego raz za razem.



Po drugiej stronie mapy, praktycznie przy samej wsi z lasu wyszedł jeszcze większy oddział Wojska Polskiego. Masy piechoty oraz pojazdów runęły na zaskoczonych Niemców. Zacięte walki toczyły się na całej długości drogi biegnącej przez wieś.
Oddziały Niemieckie po chwili zaskoczenia zgodnie z taktyką, że najlepsza obroną jest atak ruszyły do kontrataku na wszystkich odcinkach gdzie pojawił się Polski żołnierz.
Walki były bardzo ciężkie i krwawe. Nie raz dochodziło do walk w ręcz. Bito się na bagnety, saperki, rzucano granatami, strzelano z bliskiej odległości. Wieś miejscami była skąpana we krwi.

 
Niestety, na niekorzyść strony Polskiej w rejon walk cały czas napływały nowe jednostki Niemieckie. Zaalarmowane strzałami od razu w pełnej gotowości bojowej dołączały do bitwy.
Widząc taką sytuację dowódcy Polscy zadecydowali, że jest to najlepsza chwila na planowany odskok od nieprzyjaciela. Sytuacja wymagała podjęcia tych kroków żeby w przyszłości dalej można było kontynuować walkę z agresorem.



Wojska Niemieckie, które dopiero przybywały w rejon wsi zastały obraz nędzy i rozpaczy. Takich widoków nigdy w życiu nie widzieli. Żołnierze biegali jakby napędzani byli zwiększoną dawką pervitinu. Ranni siedzieli razem z zabitymi. Wszędzie widać było uwijających się medyków. Chaos potęgowały jęki rannych oraz biegające bez jeźdźców konie. W oddali widoczne były smugi dymu po zniszczonych pojazdach.



Bilans na sam koniec jest taki, że Polacy nie tracąc żadnego pojazdu zniszczyli większość po stronie przeciwnika. Tym razem wygrana (okupiona jednak wysokimi stratami) była po stronie Polaków - w kościach 7 do 6.

Co najważniejsze ! Polskie oddziały zachowały cały sprzęt pancerny oraz pozostały zwarte i gotowe do dalszej walki. Morale pomimo strat nie było jeszcze tak wysokie od początku wojny.

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl